Nie mogłam wytrzymać i za Waszą namową spróbowałam jeszcze raz oplątać się chustą i jakoś malutką zachęcić do niej. Ale chyba moment sobie zły wybrałam. Najpierw zapatuliłam siebie, wsadziłam ją i zawiązałam. Nawet jej sie podobało, bo siedziała spokojnieNo ale po jakiś 7minutach zaczęła coś marudzić, kwękać, więc wypakowałam ją. Położyłam na łóżku, żeby się do końca rozpakować i ryk przeraźliwy. Wzięłam na ręce, troszkę spokoju, ale nadal płacz. Myśle-głodnaWzięłam do karmienia, ale nic, dalej płacze, na ręce, dalej płacz. No ale w końcu jakoś lekko się uspokoiła, jak zaczęłam ją rozbierać do kąpieli (uwielbia). No więc wykąpaliśmy ja, jak zaczęłam oliwkować znowu płacz, ubrałam szybko, uczesałam i wpadłam na genialny pomysł-jeść. No więc dałam znowu i okazało się, że wcześniej nie mogła załapać, bo tak płakała. Teraz mi pięknie zasnęła Wyszło na to , że siedziała fajnie, tylko coś ją gdzieś uwierało, więc źle motam, no i była głodna. Jutro muszę lepszy wybrać lepszy moment i dalej motać. Z mężem postanowiliśmy zostawić chustę jeśli siedzi fajnie, i kupić także nosidło