No na reszcie trafiłam na żywy wątek w tym temacie! Pisałam już na trzech ale jakieś stare były i nikt nie odpisał...

Ja moją córcię wysadzam od około 4,5 miesiąca życia (czy jakoś tak, bo ten czas tak leci, że się gubię...), Teraz ma 5 miesięcy skończone. Też mam problemy bez liku: nie rozpoznaję sygnałów tak wyraźnie, bo ona stęka przy tym jak głodna, jak nudno,jak się zmoczy, przed zmoczeniem też i przed kupą i jak już zrobi kupę... A ostatnio to panuje błoga cisza (taka sama) zarówno przy zajmującej zabawie jak i przed zrobieniem siusiu i kupy... Też się zastanawiam czy częste wysadzanie nie zaszkodziło?

Do tego u niej nie sprawdza się, że nie sika jak jest w chuście... Mało tego chyba generalnie przechodzi bunt nocnikowy... Tak na samym początku jak zaczęłyśmy to dużo łapałam, a były dni, że kupy wszystkie. Od jakiś 2ch czy 3ch tygodni to w ogóle nie chce być wysadzana, buntuje się niemiłosiernie, pręży okropnie, a jak chcę przetrzymać to prężenie to zaczyna płakać no i ją odkładam. Jak tylko odłożę, to po chwili dosłownie robi w pieluchę...

Czy ja coś źle zrobiłam? I co z tym teraz zrobić? Czy jest tu ktoś kto uporał się z podobnymi problemami i może podsunąć jakieś pomysły? Przymierzałam się do nocnego wysadzania jak dni będą opanowane, ale w takich okolicznościach to nie wchodzi w grę...