To ja się też dołączę do grupy wsparciaNie wiem ile czasu będę miała żeby pisać regularnie ale póki nie zacznę to się nie przekonam
U mnie wysadzanie trwa panad 2 mce chyba już z przerwami na ząbkowanie i chorowanie czyli odkąd Jaś ma 7,5 mca. Wysadzamy się głównie na siusiu bo z kupą jakoś słabo nam idzie. Jasiek ma swój ulubiony nocnik, mieszkamy w domu więc po 1 sprzęt na piętro ma. Oznacza to spacer na górę jak na dole nic nie poleciDni z jedną zużytą pieluszką nie mieliśmy ale zdarzyło się kilka gdzie zużywałam 2 i myślę że gdybym miała więcej cierpliwości do wysadzania to byłoby ich znacznie więcej. Nawet mój mąż ostatnio złapał bakcyla wysadzania na siusiu i grzecznie z samego rana maszeruje z małym na nocnik. A potem z dumą raportuje jak to Jaś wysikał się od razu tylko posadzony.
Problem natomiast mamy z kupą tzn. widzę sygnały kupy ale jak małego sadzam to koniec kupowania i już. Nie chcę go stresować więc odpuszczam i znów probuję za parę dni ale sukcesów na tym polu mieliśmy może ze 3 przez ten cały czasTrochę mi smutno z tego powodu bo odkąd mały miał miesiąc to starałam się go "wysadzać" na kupę na leżaczek, mówić do niego ee i udawało nam się praktycznie zawsze. A odkąd mały jada stałe pokarmy robi kupę głównie na brzuchu i już
![]()



Nie wiem ile czasu będę miała żeby pisać regularnie ale póki nie zacznę to się nie przekonam
Odpowiedz z cytatem




Bo tez sie nie miescimy
- ja zawsze kucam przed toaleta i chyba dlatego maly jej tak nie lubi
!! Co do kup, to my tez mielismy/mamy problem
, na poczatku maly w ogole nie chcial robic do nocnika, teraz jak zdarze po baku to zrobi, no ale moj to uciec ode mnie nie moze jeszcze



, bo jak juz robil to go nizej opusczalam, zeby lecialo do srodka, a nie na zewnatrz
, ale tylko mały... Martusia nie robiła kupki przedwczoraj cały dzień więc spodziewałam się wypróżnienia w nocy, jak to miało miejsce już wcześniej - jak w ciągu dnia nic, to w nocy, a sygnałem wówczas jest totalne rozbudzenie i brak zainteresowania snem kompletny. No więc jak się rozbudziła przed pierwszą w nocy i dalej do zabawy się garnęła pomyślałam sobie - oho, kupa będzie - więc myk ją na nocniczek, nóżki wysoko w górze i jak tylko to zrobiłam od razu były bąki i pięknie klocuszek poleciał (i to jaki)!!! I miałam niesamowite wrażenie, że młoda mi dziękowała za tę pomoc, patrzyła mi w oczka i w ogóle jakoś tak maślano nam się zrobiło... No i dziś też się udało - wczoraj też cały dzień kupki brak, ale w nocy się nie obudziła. Zachciało się jej rano, jak ją szykowałam do dnia, leżała bez pieluchy na brzuszku i patrzę a tu coś leci. No więc chwyciłam ją i nocnik i udało się - część co prawda wylądowała na przewijaku, ale reszta tam gdzie powinna... I znów taka jakby wdzięczność z jej strony.... Myślę, że mała miała problemiki z tą kupką, bo jesteśmy na wprowadzaniu stałych i wszystko się zmienia. No więc rano przetrzymałam ją ciut dłużej i robiła na raty.
... tylko, czemu nawet na zamówienie nie robią mniejszych? Innymi słowy wygląda na to, że trzeba czekać do tego roku... ja niespecjalnie mam się czym martwić, bo Martusia nie załapała jeszcze, że powinna mnie infrmować przed a nie po fakcie... czekam z utęsknieniem na ten moment... 



Sama się odstawiła po roku, 4 miesiącach i 2 dniach