My co prawda chustować zaczęliśmy się zimą, ale... jest zupełnie inaczej, już tylko polar wczoraj miałam na nas, bez dodatkowej kurtki Męża. Niedługo ośmielę się zostawić Młodego w czapce tylko, bez kapturka z golfu dla dwojga, którego Mały nienawidzi...Wtedy dopiero nadejdzie ulga! Bo dopóki to cudo Młody ma na głowie, to najpierw w domu Go usypiam w chuście, a potem nakładam na główkę ten nieszczęsny kapturek. W ten sposób unikamy niepotrzebnych nerwów- ale tracimy czas...
Zatem- wiosno!- proszę cieplej, i cieplej, i ciepleeeeej!