To może na początku wrażenia wizualne. Osobiście kolorystyka średnio mi podeszła (chociaż uwielbiam chusty kolorowe). Skojarzyła mi się z pudełkiem najtańszych, upiornie słodkich landrynek No ale przełamałam się i zamotałam

Z wrażeń "macanych". Gładka, sztywna i, niestety, niezbyt przyjemna w dotyku Dociągało mi się ciężko i ciągle wyłaziły jakieś luzy. Jak mi się to w końcu udało to na dłuższe noszenie nie miałam szczególnej ochoty. Niezbyt ta chusta, moim zdaniem, współpracuje z motającym, a już na pewno nie nazwałabym jej samowiążącą. Może przez sztywność, ale nie było nam wygodnie. Wrzynała się w ramiona i czułam się jak w pancerzu.
Rozczarowała mnie, niestety, tym bardziej, że wcześniej macałam womarowskie peonie (te o których wspominała Cobra) i były całkiem, całkiem przyzwoite i ładne do tego.
Pasiaka nie poleciłabym nówce. Można go mieć w stosiku na zasadzie pokazania różnicy pomiędzy dobrze, a kiepsko noszącymi/wiążącymi się chustami.
Dziękuję za możliwość testowania.