dziś składaka trzasnęłam. trójkąta ale nie z plisą tylko takie z składaniem pieluchy prawie na pół wzdłuż, potem powrót górnej poły w dół i nastepnie w porzek. powstają dwa wąskie kawałki w krok i skrzydła duże bokiem.
założyłam ale na górze mi wyciekło wszytsko w diabły.

wcześniej złożyłam dwa razy w prostokąt i przód wzmocniłam podwinięciem. i to mi się bardziej podobało...

poradźcie jakieś wasze metody na składaki. mi koło nóżek zostaje tyle pieluchy, że nie ogarniam Ala się wije...

a może zwykły układ w prostokąt nie jest taki zły?