Postanowiłam zrobić wielkie pranie i na sznurku zawisły wszystkie moje zieleninki i nowe indio (które też wydaje się lekko zielone mimo błękitnej nitki). A jutro mam wolny dzień z Młodym, więc mogę ponosić ile dusza zapragnie (chyba, że się zbunci dziecię). Tyle że nie wiem w czym? W chusto-miętku z Toscanii? A może w czerwieniach? Buuuu, co ja zrobiłam, mam humor na zielone, buuuu!



No dobra, Toscania też w końcu zielona