Nasi rodzice zobaczyli swoje wnuczę, a nasze dziecię, jak dziecię miało już 3 tyg., a my zdążyliśmy sprawdzić doświadczalnieZamieszczone przez lori
że radzimy sobie z hodowlą. Wszelkie pomysły typu "przyjadę na dłużej" były na szczęście nierealizowalne z przyczyn lokalowych - zwyczajnie by się nikt dodatkowy u nas nie zmieścił. Ale i tak byśmy się nie zgodzili, bo dla świeżo upieczonego rodzica, niewyspanego, przemęczonego i w dodatku jeszcze niepewnego własnych działań, nie ma nic gorszego, niż brzęczący nad głową ktokolwiek z dobrymi radami (choćby były najlepsze i w najlepszej wierze dawane).
Szczerze mówiąc, radziłabym rozważyć za i przeciw jeszcze raz. Oraz stanowczo, uprzejmie i zdecydowanie lub wręcz nieprzejednanie poprosić mamę, by odłożyła dłuższy pobyt o co najmniej miesiąc. Chcecie się nacieszyć we własnym gronie, ochrona noworodka przed nadmiarem wrażeń i zarazków, bla bla bla. Jeśli się obrazi, to i tak długo w stanie obrażenia nie wytrwa, a odpępowienie własnych rodziców jest konieczne, chociaż bolesne w każdym wieku. Takie postawienie sprawy wymusi na obu stronach (bo i dla Was oczywiśćie nie będzie to łatwe i przyjemne) ułożenie relacji na nowo, już z nowej pozycji dorosłych, niezależnych i samodzielnych kobiet/mężczyzn, a nie dzieci/rodziców.
Rozpisałam się, ale przerabiałam podobny temat na własnym przykładzie, chociaż w trochę innym kontekście. Bolało, ale warto było, o, warto!



Odpowiedz z cytatem