Ja dopiero dwa razy motałam publicznie, ale publika mała..
raz jakaś staruszka chyba chciała ratować małą ale zanim do nas doszła to już było po sprawie
Drugi raz ostatnio w przychodni po szczepieniu. najpierw wzbudziliśmy sensację jak wparowałam tam zamotana, a potem znalazłam kącik do motania - wypatrzył mnie jeden tatuś i jakoś pierzchnął szybciorem, możliwe że miałam akurat dziki szał w spojrzeniu