O zgadzam się w 100%! Kiedy moja córcia była maleńka mogłaby non stop przebywać w chuście i -przyznam- zdarzało mi się (rzadko, bo rzadko ale jednak) mieć tego dość. Teraz gdy dziecię staje się samobieżne, jakby chusta stanowi mniejszą atrakcje. Cieszę się, że wtedy gdy tak bardzo potrzebowała mojej bliskości (a najwidoczniej potrzebowała, skoro tak głośno i wyraźnie potrafiła o nią zawalczyć) dawałam jej siebie - bo i cóż mogło być wtedy ważniejsze? Goście? Obiad? Świat się nie zawalił jak którąkolwiek z tych rzeczy odłożyłam, bo dziś mam poczucie, że podążałam za potrzebami mojej (- wtedy- ) kruszynki i z przyjemnością wspominam te chwile. nie ma sensu do niczego sę zmuszać - twoje potrzeby i pozostałych członków rodziny też są bardzo ważne, ale może warto zrewidować rangę priorytetów w tych pierwszych miesiącach życia córci?







Odpowiedz z cytatem
Byłam chyba sensacją, bo wszyscy się za mną oglądali i rozmowy milkły





