O starych inkach słyszłam legendy. Strasnzie mi się wzór podobał i chciałam kupić. Na bazarku nie było, a że niecierpliwa byłam to kupiłam nówkę. Była twarda. Spałam na niej, siedziałam, wiązałam warkocze, prałam, prasowałam. Nosiłam Laurę jak miała miesiąc, do niedawna była to jedyna chusta - nadal nie jest do końca złamana, zawiązanie plecaka jesy dla mnie nierealne - nie daję rady dociągać.
Dokupiłam Nati avocado, używaną niewiele - w porównaniu z mocno używanąInką to mięciutki kocyk
Starej wersji Inki nie macałam, nie znam. Sporo osób moją macało i twierdziło, że nie jest tak totalnie kartonowa, ale do mięciutkich bym jej nie zaliczyła. JAk się dociągnie porządnie nosi jak złoto - Nati muszę poprawić po takim dłuższym czasie. Za to Nati łatwiej dociągnąć.