Zacznę od tego, że moje dziecko nienawidzi motania. Szarpie się, wyje, pręży. Później jest ok, jednak sam proces wiązania jest koszmarem. Doszło do tego, że nie używam chusty praktycznie wcale bo walka z dzieckiem jest dla mnie zbyt stresująca.
I tu powstał pomysł, żeby chustę tkaną, dosyć jednak trudną i czasochłonną w obsłudze, zastąpić... No właśnie. Czym? Chusta kółkowa? A może MT lub nosidło?
Dodam, że mnie jest potrzebne coś szybkiego w montażu, w co sprawnie zapakuję dziecko żeby np. wyskoczyć na pocztę lub móc pojechać do galerii handlowej samochodem i nie męczyć się pół godziny z wiązaniem na parkingu. Przyznam, że po domu też bym się chętnie wspomogła np. nosząc na biodrze. Tkaną się nie zamotam. Bez szans.
Na dodatek musi to być coś, co da się odpowiednio dopasować do mojej drobnej budowy (165 cm, 45 kg). Dziecko ma 7 miesięcy i waży ok. 8,5 kg, jeszcze stabilnie nie siedzi.
Coś doradzicie?