odgrzebuję trochę temat
po pierwsze bardzo mi się podoba, a co? idea, zabieram dziecko ze sobą, już sobie wwyobrażam nasze panie posłanki zachustowane, albo panie w banku albo np nauczycielki (np ja), który szef się na to zgodzi?
po drugie, na przemówieniu owszem wiązanie dla mnie nieznane ale dziecko nóżki w żabkę ma? ma, głowka lata? nie lata, chusta na ramionach różnie rozłożona ale to pewnie bardziej z wygody dla machania ręką
po trzecie, też myślę, że Pani zwyczajnie w pośpiechu wstała wcześniej poluzowawszy dla wygody chustę a może i dziecko wyciągała itd
po czwarte, podtrzymuje ręką czyli ma świadomość że dziecko bezpieczne nie jest, no w sumie mogła je odłożyć na jakieś krzesło....dziecko oczywiście
po piąte dlaczego zaraz sa opini, że zdjęcia robiła konkurencja? jaka konkurencja? znowu jakaś spiskowa teoria dziejów, tym razem w kwestii chust? bo nie nadażam....
a może po prostu fotograf zafascynowany sytuacją cykał cykał i cykał i zielnego pojęcia nie miał co to chusta, noszenie i wiązanie


za ostre komentarze moje Panie, za ostre...