spróbuję trochę bronić - to wygląda na jedną serię zdjęć i to cały czas jest chyba to samo wiązanie, które pani uskuteczniła - pewnie przerobiła z czegoś normalnego, nie do noszenia, a do karmienia na siedząco, do podparcia śpiącego dziecka, żeby było przytulone a ona sama miała wolne ręce - i jako takie w miarę działało. A jak wstała, cóż... w ferworze widać się zapomniała (choć na 14., kiedy przemawia, podtrzymuje małą) i dziecko miało szczęście, że nie wypadło. Szkoda tylko, że te zdjęcia poszły w światCo nie zmienia faktu, że wiązanie nie wychodzi jej najlepiej - w akcji (filmik) z miesięczną małą http://info.rsi.ch/home/channels/inf...bLicia-Ronzull
Tak czy owak jakoś jestem nieprzekonana do elastyków (nigdy nie próbowałam zresztą) i pani Ronzulli potwierdza moje wrażenie, że dziwne rzeczy się z nimi dzieją![]()