heh
przydałoby się nie raz... mój już chodzący, ostatnio przeżywa bunt zarówno chustowy jak i wózkowy... :/ A tak na chwilkę spacyfikować, powiesić, wysiusiać się... Myślę, że krzywda mu się nie stanie.
Oczywiście - nie na godzinną partyjkę bilarda, ale tak... W simie czemu nie...
z tym, że ja za zwyczaj w sklepach mam pomoc. Nie chodzę sama...


Choć szczerze powiedziawszy dla mnie publiczne toalety są tak odrażające, że sama się brzydzę wchodzić, a dziecka nie powiesiłabym na drzwiach napewno... Brzydziłabym się takie wisiadło potem dotkąć...