U nas takich etapów było kilka. Raz siedziała na nocniku po 30 min. później ją parzył. Później dawała (chciała) się sadzać na wc bez nasadki a później znowu nie (może jak przyszły chłody to za zimna deska). Teraz jesteśmy w momencie na nocnik znowu. Wolałam na wc, bo to zawsze mniej sprzątania. Siku bywało dużo razy a teraz nie zrobi a tylko założę pieluchę to się zsika. Bywa tak, że widzę, że ciśnie kupę, ja ją na nocnik a ona się pręży i wstaje. Pieluchy nie chce dać założyć i jest takie ganianie. Płakać zaczyna, bo jej nie pozwalam na dywan/łóżko wejść. W końcu na siłę założę pieluchę i zrobi, albo ucieknie jej i już do wieczora nie. Innym razem przychodzi i wybałusza oczy (znaczy kupę chcę) lub pokazuje na łazienkę. Sadzam ją, ładnie ciśnie i wszystko gra.
Nie zrozumiesz chyba zawsze dzieci. Przynajmniej dopóki nie zaczną mówić. Może jakoś nocnik ją uszczypnął jak było ciepło i się skóra kleiła...?