powiem Ci, jak było z moją małą - pierwsze chustowe próby kończyły się ogromnym rykiem. młoda potrzebowała kilku dobrych minut lub wręcz wyjęcia z chusty, żeby sie uspokoić. co robiłam? bujałam, spiewałam, kołysałam, żeby ją jakoś PRZYZWYCZAIĆ (nie użyję słowa WYTRESOWAĆ, ale w mniej więcej tego słowa znaczeniu) do chusty. duzo dziewczyn zaczynających przygodę z chustowaniem skarży się, że ich dzieci nie lubią być w chuście. i dostają dobre rady, jak dzieci przyzwyczaić.

podobnie może być z wózkami - niektóre dzieci potrzebują troszku więcej czasu, żeby do wózka się przyzwyczaić, po prostu.

uogólniasz pisząc, że wszystkie kochają chusty.