mój dzień z chustą?
chusta w torbie, ot tak, na wszelki wypadek, gdyby księżniczce się czasem nóżęta zmęczyły na spacerze![]()
mój dzień z chustą?
chusta w torbie, ot tak, na wszelki wypadek, gdyby księżniczce się czasem nóżęta zmęczyły na spacerze![]()
Kiedy Mikołaj był w wieku Twojej córki nosiłam po kilka godzin dziennie. Teraz jest samobieżny, w chuście nie zasypia (chyba, że na dłuższych wycieczkach, ale wtedy raczej mąż nosi) i waży swoje. Ja ostatnio noszę raczej na krótkich dystansach: na max. 40 min. spacerze, na zakupach, czy do przychodni.
Chuścioszka
Kiedyś: Córeczka usypiana, uspokajana w chuście w domu. Spacer tylko w chuście.
Teraz: W domu nie ma mowy o chuście, spacer łaskawie w jedną stronę posiedzi jak na plac zabaw idziemy. Alternatywa wózek. Przechodzi bunt chustowy. mam nózki i chce z nich korzystać
Chuścioch:
Kiedyś: W domu, na spacerze hop i na plecach.
Teraz: W domu, na spacerze hop i na plecach. Jak biorę chustę i chcę Hanię zamotać to od razu się pcha, że to on chce. Często targa chustę i prosi o zamotanie. Strach się schylać, bo od razu na plecach jest
Dzisiaj przytargał MT do tatusia, bo tatuś tylko w MT go nosi. Wiedział, że jak chce do mamy to chustę musi ciągnąć
Reasumując - chustowo jestem zaspokojona. Jak nie jedno to drugie noszę![]()
Dziewięcio miesięczna córa już chodzi tak sprawnie, że na spacerach też???? Pytam, bo moja ma prawie dziewięć, zaczyna już chodzić, ale myślałam, że szybko nie zrezygnuje z mamowego środka transportu
julcia87 , a jaką chustę używasz na takie wyprawy, bo ja przy wiązaniu strasznie szoruję po podłodze i żal mi chusty na takie wyprawy![]()
Ostatnio edytowane przez rhodiana ; 03-10-2010 o 11:04
Jak jestem z nią sama,to wkładam na plecy( bo już się nauczyłam)odpalamy muzykę i latam po domu,pranie,sprzątanie(odkurzać tylko nie mogę bo weszła w etap,kiedy się dziecko boi-a wcześniej się śmiała jak burczało),potem jakiś obiad,żarełko na parze..młoda cały czas śpii mam spokoj,potem jak małż wraca to i małego i dużego człowieka trzeba nakarmić
później może jakiś spacer o ile oboje mamy siłę..a jak nie to się bawimy z młodą. (do dziś nie wiem czy jak jej oboje śpiewamy,to śmieje się do nas czy z nas)
i jakoś ten dzień zlatuje.
A od paru dni młoda ma ciężko z zasypianiem(zęby) więc robimy jej z chusty hamak i bujamy,jakieś 10-15 minut i dzieciak śpi,potem tylko ją przetransportować do łóżeczka,rzecz jasna w chuście,bo jak się zabierze to się oczy otwierają
a w ogóle..czy Wy też tak miałyście,że po pierwszym szale z chustą,że wszędzie i gdzie się da nosiłyście i jak potem musiałyście do wózka ,no bo taki był mus to też Was tak szlag trafiał za przeproszeniem?![]()
Nie o chustę chodzi, a o wiązanieWiążę w 2x w domu i na parkingu tylko wkładam i dociągam. Polecam, nic po ziemi nie szoruje
Wcześniej używałam elastyka, też się fajnie sprawdzał. Wcześniej nie byłam przekonana do wiązania 2x, wolałam kieszonkę, ale ze względu właśnie na wygodę motania polubiłam 2x i teraz właściwie tylko w niego motam
![]()
Zuzia (11.2007) Antoni (06.2010)
Oooo tak! zdecydowanie!a w ogóle..czy Wy też tak miałyście,że po pierwszym szale z chustą,że wszędzie i gdzie się da nosiłyście i jak potem musiałyście do wózka ,no bo taki był mus to też Was tak szlag trafiał za przeproszeniem?![]()
![]()
Zuzia (11.2007) Antoni (06.2010)
u nas chusta głównie na spacery. po domu mało, bo jakoś sobie radzimy...
jedynie na wakacjach królował wózek, bo wychodziliśmy rano i wracaliśmy późnym popołudniem. nie dałabym rady tyle nosić. ale chusta asekuracyjnie była w wózku.
nosimy się na plecach. ostatnio chciałam zamotać z przodu to darł się w niebogłosy, a jak się nam udało to spacer to była masakra: wiercił się, obracał, sprężynował - chyba już za duży bo przesłaniał mi pół świata, mimo, że starałam się zamotać go nisko. także tylko na plecach nam pozostało.
a to sory,nie zrozumiałam..
To my głównie plecak,bo najszybciej zasypia i najwygodniej ,a jak z domu gdzieś to jak w pojedynkę to 2x jak z mężem i w miarę ciepło to znowu plecak..Kieszonka mnie drażni,już chyba nie umiem jej robić,jak zawiążę to coś mnie denerwuje i nie mogę. o![]()
Nosimy codziennie.Po domu jeśli młodzież ma życzenie byc na rękach, wtedy razem sprzatamy i nadrabiamy rozmaite obowiązki domowe. Łatwiej nam odkąd wrzucam Antona na plecy.
Na spacery tez wychodzimy w chuscie.Toś sobie śpi, a ja spaceruję.Szkoda,że pogoda coraz gorsza i wieje jak diaski,bo latem to i książeczkę na ławeczce mozna było poczytać.Wózka uzywamy jedynie w sytuacji kiedy musimy coś dzwigać - zakupy albo torbe na basen.
1.rano w drodze do przedszkola (drzemka z 20 min),
2. około 11.00 długa drzemka w chuście (1,5 godziny, nie odkładam, bo się budził wcześniej i był marudny),
3. odbieramy dzieci z przedszkola w chuście (też króciutka drzemka),
4. najpóźniej o 17.00 ostatnie spanie popołudniowe, też w chuście.
czasem jeszcze ląduje w niej w międzyczasie, choć niechętnie z mojej strony, bo przecież musi też poleżeć i nóżkami pofikać/poprzekręcać się...
Generalnie dużo się nosimy. Wózek to tylko żeby na karuzelę w domu popatrzeć, łóżeczka jeszcze nie rozłożyliśmy
edit: Domiś ma 4 miesiące
Ostatnio edytowane przez Karusek ; 02-10-2010 o 23:28
2 + 7 (2005-2018)
U nas chusta na ranną drzemkę,ale tylko do zasypiania i to rzadko,na zakupy,spacery jak najbardziej, w domu coś robiąc często mały ląduje w chuście,bo przecież "strasznie tęskni" i koniecznie musi się poprzytulać,popołudniowa drzemka również zaczyna się w chuście.Ale teraz ma etap ząbków i najchętniej w ogóle nie wyłaziłby z chusty
Jak byłam jeszcze na wychowawczym to rano wychodziliśmy na targ po warzywa.Bartuś w chuście + " babciowa" torba na kółkach na zakupy. Po domu w krótkiej na biodrze lub na plecach jak muszę coś zrobić w kuchni. Na spacer ostatnio na plecach( niedawno polubiłam plecaki, wcześniej czułam się niepewnie z Młodym na plecach poza domem i nie miałam wprawy w motaniu) na plac zabaw i tam już na nóżkach.Ostatnie dwie noce były ciężkie ( katar, ząbki, gorączka) i Bartuś budził się z płaczem, zatkanym nosem ok 2 w nocy i tylko noszenie w 2x pomagało mu usnąć.
Poza tym : w chuście na szczepienia do POZ, nieodzowna gdy jedziemy na wieś,gdy w trakcie urlopu musiałam wybrać się do pracy pozałatwiać różne formalności w kadrach,gdy byliśmy u dziadków w górach, chustę braliśmy( i użyliśmy) na kilka wesel. Zawsze jak jedziemy gdzieś z wizytą zabieram chustę w torbie na wszelki wypadek.Jak Bartuś był młodszy częściej drzemał w chuście, teraz najczęściej służy nam jako wygodny środek transportu lub w sytuacjach kryzysowych jak chce się poprzytulać , zdrzemnąć, bo generalnie jest bardzo ruchliwym dzieckiem i zaczyna poznawać świat na własnych nóżkach![]()
Chusta to nasz środek transportu cały czasWszelkie dalsze trasy, jazda do dziadków komunikacją miejską tylko w chuście. Spacery po osiedlu czasem w chuście, czasem w wózku, ostatnio też na nogach. W domu noszę bardzo rzadko. Teraz też pilnuję, żeby pory snu wypadały nam w domu, w chuście mój półtoraroczniak śpi zdecydowanie za krótko obecnie
![]()
u nas teraz chusta/manduka codziennie na spacerach czy jak idziemy po starszą do przedszkola-jak Mu się nóżki zmęczą, jak On to tłumaczy "nie mam już siły"
w domu jak jest chory albo domaga się na ręce a ja gotuję
kiedys to codziennie na spacery i w domu przy kuchni bo On od zawsze lubił mi towarzyszyć przy gotowaniu![]()
do usypiania nie stosowałam nigdy jestem z tych co dziecko uczyli samodzielnosci przy zasypianiu.
U nas chusta jest: odprowadzanie starszej córki do skzoły i powrót do domu( najczęściej autobusem komunikacji miejskiej).
Potem po córkę do szkoły na nogach juz i powrót - tez w chuście.
W weekendy zwykle gdzies wyjeżdżamy połazić, wtedy zabieram chustę, ale wózek też.