Jak wybierałam tę ksywkę jakieś 10 lat temu to po prostu było to słowo kołatające mi się od jakiegoś czasu po głowie. A co do roślinki to z pewnością magiczna, nie tylko u Harry`ego Pottera.Czytałam trochę książek z gatunku fantasy i jeśli pojawiała się w nich ta roślinka to była magiczna - najczęściej jako lek na wiele spraw jak i trucizna, w zależności od proporcji. Sam korzeń z kolei bywał amuletem noszonym na szyi.
Ależ się rozpisałam.
![]()




Czytałam trochę książek z gatunku fantasy i jeśli pojawiała się w nich ta roślinka to była magiczna - najczęściej jako lek na wiele spraw jak i trucizna, w zależności od proporcji. Sam korzeń z kolei bywał amuletem noszonym na szyi.
Odpowiedz z cytatem