wow, aliona gratki
a w temacie -
czy Wasze mosiska też się kłaczą?
tzn. zostawiają takie grudki wytarte po noszeniu?
Wczoraj moss był na godzinnym spacerze i jak po powrocie zdjęłam bluzę to pierwsze co powiedziałam to sic - znów wlazłam w jakieś syfiące krzaki, ale... myślę i przecież byłam w mieście nie w lesie... patrzę imyślę - co to za kudłate wióry... i olśniło mnie - to moss-owe ślady... dziwne
Wam też na ciuchach się farfocli?
ja wlasnie dostalam swojego mossa
ale sztywniak...
-Niektórzy ludzie są podli ,bo kłamią!- krzyknął Lubiński
-A inni są jeszcze bardziej podli ,bo mówią prawdę- odparł doktor.
klasa![]()
-Niektórzy ludzie są podli ,bo kłamią!- krzyknął Lubiński
-A inni są jeszcze bardziej podli ,bo mówią prawdę- odparł doktor.
to kiedy foty w akcji ?
mowie Wam, ja się tak bardzo cieszę z tej chusty!! dawno takiej radości nie czułam z kawałka szmaty. moj chlop się wczoraj w głowę stukał - ale przyznał, że ładna jest (szkoda, ze to go do noszenia nie przekona)
ja jeszcze nie pralam swojego. myslicie, ze to normalne? moze to od "nowosci" ?
A odkopię wątek, bo mam chwilowo u siebie moosa pożyczonego od yerby. Nie wiem, ile był łamany, ale ja dzisiaj rano poległam. Chciałam go na szybko zawiązać przed biegiem do przedszkola i nie byłam w stanie dociągnąć
Ja wiem, że nie ułatwiłam sobie zadania (ja w płaszczu wełnianym, Zosia zaś w śliskiej kurtce, spałam tylko 5 godzin) ale jestem zdruzgotana. Fałdy na jej plecach bym przeżyła, ale nie byłam w stanie zacisnąć węzła
Wieczorem spróbuję bez okryć wierzchnich...
Julka 2001, Zosia 2007
"ale nie byłam w stanie zacisnąć węzła" moze sniadania nie jadłas
![]()