Ja mam taką teorię, że dziecko po ciąży wewnętrznej przechodzi do ciąży zewnętrznej, czyli do chusty. Rodzi się na danym etapie rozwoju tylko dlatego, że rosnąca główka nie przeszłaby przez kanał rodny. Nadal jest jeszcze niedojrzałe - sam bez stałej opieki zginąłby. A kontakt skóra do skóry jest bardzo ważny w rozwoju. Kiedyś robili takie doświadczenie na małpkach. Małe małpki wolały mamę futerkową (do przytulania) od mamy tylko karmiącej, do której nie można było się przytulić.
Mój chuścioch pierwsze 8 miesięcy spędził na mnie. Ciągle chciał być na rękach albo przy piersi. Z końcem 9-tego miesiąca zaczął już całkiem samodzielnie chodzić i od tej pory mam problemy, żeby go złapać i do chusty wsadzić. Bardzo żałuję, że przy starszym synu chusty nie miałam, bo płaczliwy był potwornie.