mysle ze chusta nie dla kazdego moze być ułatwieniem, dla mnie nie zawswze jest tzn. noszenie nie oznacza ze zrobie cos w domu i ze mi jest łatwiej ale noszę bo wiem ze dzieki temu jestesmy z córeczką bliżej. Czasem ciezej niż w wózku, bo trzeba dźwigać słodki ciężar ale dźwigam, bo ta nasza bliskośc to dla niej posag na zycie. Oczywiscie nie tylko noszenie, ale okazywanie cierpliwości, miłości, szacunek do niej na każdym kroku i patrzenie na nia jak na człowieka - dosc czesto to robię, widzę ją jako dorosła już osobę ale w ciele małego człowieczka i wtedy wiem juz ze nie mam prawa podnieść głosu itd. W chwilach zwątpienia mysle o tym jak moje zachowanie wpłynie na jej dorosłe zycie, bo samej mi czasem ciezko ze wzgledu na bagaż z dziecinstwa, mimo ze przepracowane, uświadomione. To pomaga. Mnie pomaga oczywiscie