-
Chustomanka
Imienniczko moja
ja też miałam problem z wrzuceniem córki na plecy. I córka też z tych baaaardzo ruchliwych. Zresztą dalej cuda wyczynia, jak ją motam. Prostuje się na ramionach, kuka to z jednej, to z drugiej strony. Jak inna chustomama zobaczyła, co moje dziecko wyprawia podczas wiązania, to nie mogła wyjść z podziwu. A ja jej zazdrościłam dziecka, które po prostu grzecznie leży przyklejone do pleców 
Ja na początku faktycznie uczyłam się wiązać z pomocą innych osób. Potem wzięłam się w sobie, zamykałam się w pokoju z dużym łóżkiem (żeby nikt mnie nie widział, bo bardzo mnie to denerwowało) i ćwiczyłam klęcząc na środku łóżka. Córka nigdy mi z pleców nie zleciała, ale miałam gwarancję, że jak spadnie, to nic jej się nie stanie. Oczywiście przy pierwszych wiązaniach pot się lał, przekleństwa w duchu szły
Teraz doszłyśmy do takiej wprawy (mimo ciągłej ruchliwości córy), że wiążemy się już same na środku placu zabaw. Często pomaga też coś do potrzymania w łapkach.
To tak odnośnie wiązania... A folii do wózka tak czy tak bym poszukała, bo nie warto, żebyś się z chustami miała pokłócić
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum