A mnie jeszcze w dodatku wkurza to politowanie widoczne w oczach komentujących... że ja taka biedna jestem oj jak jeszcze będę żałować, że tak dziecko nauczyłam. Prawda jest jednak taka, że te właśnie "doświadczone matki", z którymi dziś byłam, dzień w dzień na któreś piętro tachały wózki, żeby dzieci w nich usypiać a ja po powrocie ze spaceru Lenę od siebie odklejam i ona wcale nie domaga sie powrotu na ręce - zajmuje się swoimi zabaweczkami i nawet w moją stronę nie raczy spojrzeć :>. A usypianie? i żaden wózek niepotrzebny


Tak na marginesie dodam, że z reguły mnie takie sytuacje nie denerwują, nie zwracam na to uwagi - ale żeby własna rodzina tak...