Szukam porady
Moja najmłodsza latorośl urodziła się całkiem niechustowa. Tyle prób wiązania i za każdym razem się wkurza... W chuście zasnęła RAZ... ale po dość długim marudzeniu, popłakiwaniu... Pręży się, prostuje nóżki, marudzi, krzyczy. Chusta jest więc tylko na krótkie wyjścia (ale przyznam, że zniechęcona biorę wózek)... Na spacery dłuższe jestem już zmuszona brać dla niej wózek..
Wczoraj wpadłam na pomysł, że może kieszonka jej nie odpowiada, zawiązałam ją w 2x i na początku super było. Ale po 5 minutach- bunt i płacz... Po 15 min uspokajania wróciłam po wózek w którym spokojnie usnęła na pierwszym wertepie
Milenka zresztą w ogóle woli sobie leżeć nieskrępowana (i z gołym tyłkiem) niż np. na rękach być...
A może ma na tę "niechustwość" wpływ to, że ona preferuje jedną stronę (głowę woli odwracać w prawo), pewna asymetria, choć ta skłonność dzięki odpowiednim zabawom zaczyna zanikać powoli... Już sama nie wiem.. Nie mam pomysłów, bo z Damiankiem zupełnie nie było takiego problemu...
Co robić? odpuścić jej na jakiś czas?