... kupiłam sandały pod kolor chusty!

Nigdy dotąd nie miałam takiego dylematu przy kupowaniu butów. Już byłam zdecydowana na niepozorne, ale jakże wygodne (w ogóle na stopie ich nie czułam!) sandały, aż tu nagle koleżanka (i chwała jej za to )rzuciła hasło, że TE DRUGIE będą idealnie do Toskanii pasować... No i masz! Jak tu nie paść? W życiu bym tak nie pomyślała.
Konfrontacja wygoda kontra "dizajn" wypadła na korzyść tego drugiego. Nic to, że małe palce mam poobcierane, ale jaki lans!!!

Pozdrawiam wszystkich szaleńców