fajne jest spelnianie marzen, nawet jak sa to 'ostatnie marzenia chustowe' co?

zeby jeszcze 'dolozyc' - widzialam tez Timbuktu na zywo (tez na SSS) i tez jest cudne... (choc, szczerze mowiac, ja sie nad nim juz kiedys zastanawialam, przy wyborze pierwszej chusty - wtedy 'padlo' na Nairobi (slusznie 'padlo' ), wiec to nie jest taka milosc 'od pierwszego widzenia' jak Lima). na razie i tak z nowych chust nici - najpierw kurtka do noszenia w nich ma byc, ale moze kiedys.... sie rozmarzylam