Cytat Zamieszczone przez endurka Zobacz posta
drodze usłyszałam, że przez swoje zachowanie spowoduje zerwanie stosunków rodzinnych z nimi, że poprawiając układy małżeńskie przy okazji niszczę te z nimi, a ze wszystkimi trzeba się umieć dogadać, że popadam w skrajności i nagle taka zbuntowana, że teraz to pewnie nie będę chciała ich odwiedzać, że uwaga STROJĘ FOCHY, a to mnie powinno zależeć na kontaktach
Jeśli się mogę wtrącić (ale przyznaję, że nie przeczytałam całego wątku)... Skoro Twoi rodzice doprowadzili już do zerwania stosunków z Twoim bratem i teraz jeszcze Ty zerwałabyś z nimi stosunki, to może w końcu... gdyby zostali sami, bez dzieci... dałoby im to do myślenia?
Nie jestem za zrywaniem stosunków na amen, bo sama jestem istotą rodzinną i bardzo sobie cenię wszelkie stosunki rodzinne, ale może na jakiś czas przydałaby się im taka lekcja, jeśli nadal będą przeginać...
A wg mnie przeginają na maksa... także szantażując Cię pieniędzmi.
Trudni ludzie...
A może przydałby się Wam jakiś mediator? Ale jak to załatwić... skoro noszenie w chuście jest już maga obciachem, to co dopiero udanie się na terapię rodzinną!
Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, ale ... nie dać się złamać, zaszantażować, zastraszyć. Jeśli trzeba, to zerwać stosunki na jakiś czas - moim zdaniem sami się o to proszą. Ale zerwać nie w złości, tylko na zasadzie swojego rodzaju ultimatum, że jesteś jak najbardziej otwarta na Wasze kontakty, ale pod warunkiem uszanowania Twojej odrębności.