Pokaż wyniki od 1 do 20 z 212

Wątek: Rodzina przeciw chustom :/

Mieszany widok

  1. #1
    Chusteryczka Awatar kasia
    Dołączył
    Jul 2009
    Miejscowość
    karkonosze:)
    Posty
    2,059

    Domyślnie

    Nastka, tak trzymaj, tylko się nie daj zajechać teściowej... przeraża mnie to, co poprzednie pokolenia zrobiły w kwestii wychowywania dzieci, ten zimny chów, wypłakiwanie się, kojce... przeraża też to, że uważają, że to jest w porządku i jeszcze namawiają nas do tego samego

    Trzymaj się, kobito

  2. #2
    Chusteryczka Awatar Kilerek_81
    Dołączył
    Jun 2010
    Miejscowość
    Lublin
    Posty
    2,130

    Domyślnie

    Czytam Wasze historie i chyba muszę się podzielić swoją.
    Jeśli chodzi o chusty, to moja teściowa powtarza, zobacz jak go przywiązali ( to do swoich znajomych). Co rozsądniejsi jej odpowiadają, ale zobacz jak mu dobrze, przez co mina jej żednie a ja mam satysfakcję. Nie raz usłyszałam, po co Ty go tyle nosisz, przyzwyczai się i co potem. Na szczęście mieszka daleko i jej uwagi mogę, albo ignorować albo coś jej odpyskować (co oczywiście następuje częściej). Na szczęście jak się jej coś wytłumaczy (kilka razy) to jest lepiej.

    Gorsi jednak w tym wszytskim są moi rodzice. Co prada przeciwko chustom nic nie mają, albo co bardziej prawdopodobne nie wypowiedzieli tego głośno. Ale oczywiście tysiąc powodów, aby nas krytykować się znajdzie. Ostatnio byliśmy u nich trzy dni i jak się okazało o 1,5 dnia za długo, a nie wiedzili nas pół roku. Dowiedzieliśmy się, że nie możemy do Małego mówić Mikosz, bo jak to brzmi. Poza naszymi plecami opowiadają, że ,,to ja rządzę w naszym małżeństwie" czyli podejmuję wszystkie decyzje a szanowny M. nie ma nic do powiedzenia. No i najważniejszy argument, bo co ludzie powiedzą. Wszytko na pokaz. Na zawnątrz, ucuieleśnienie wszelkich cnót. W środku tragedia. A to, że sami nie umieją ze sobą rozmawiać, to nic takiego. A kłóca się cały czas, ostatnio o to czyj samochód możemy porzyczyć.
    Co chwilę słyszę, że co ze mnie za córka, że tak rzadko do nich dzwonię. Jak mam się pokłócić, albo dowiedzieć, że nic u nich nie słychać to mi się nie chce. Oczywiście jak się dowiedzieli, że jestem w ciąży, a potem przez miesiąc nie zapytali nawet jak się czuję to było jak najbardzeij normalne zachowanie. No bo kto w takiej sytacji w ogóle się cieszy. Na pewno nie moi rodzice. Potem, jak już temat tego, że będziemy mieć dziecko się pojawił, to było tylko lamętowanie, jak my sobie poradzimy, bo oni przecież pracują i nie będą mogli nam pomóc. Oczywiście nikt ich o to nawet nie prosił. Zdecydowanie ważiejszy jest dla nas święty spokój niż to, że np. nie będzie obiadu lub w domu będzie syf.
    Jak rozmawiam ze swoją siostrą (18l) to od razu jest, że na pewno nastawiam ją przeciwko nim. Jak nie rozmawiam, to co ze mnie za siostra. I tak w kółko. Jak próbuję z nimi normalnie porozmawiać, np dla oczyszczenia atmosfery to od razu płacz (mama) i granie na uczuciach, że niby ich nie kocham.
    Dobrze, że mieszkamy 200 km od nich. Chociaż to i tak chyba za blisko.
    Krótko mówiąć, moje stosunki z rodzicami totalna porażka. Czuje sie z tym fatalnie. I niestety potrafi to tez dzialac na moja psychike. I pomimo, ze uporalam sie juz ze swoja samoocena to po wizyzcie u nich leci na leb na szyje.


  3. #3
    Chustofanka Awatar Nastka55
    Dołączył
    Aug 2010
    Miejscowość
    Suwałki
    Posty
    449

    Domyślnie

    moj synek tez ma na imie Mikołaj widze ze nie tylko ja mam problemy.... zycie jest ciezkie i nieraz do bani. ja mam problemy z tesciowa z rodzicami tez mialam... odkad urodzil sie moj synek troche minelo ale jest cicho bo malo sie schodzimy ze soba mimo ze mnieszkamy blisko, bo nie mamy na to czasu... a tez mialam wojne ze co za jestem corka ze nie dzwonie nie odwiedzam itd. a jak odwiedzalam to tez mama miala ciagle jakies pretensje do mnie wiec wolalam nie jechac i sie nie denerwowac. z mojej ciazy na poczatku tez za specjalnie sie nie cieszyli, milego slowa od nich nie uslyszalam, mama tez nie potrafila do mnie zadzwonic i sie spytac jak sie czuje. bolalo bardzo, czulam sie przez nich opuszczona. ojciec to juz w ogole o mnie nie pamietal i dalej nie pamieta bo ma swoje zycie swoich kolezkow a corka sie nie liczy, nigdy nie spytal czy mi cos potrzeba. plakalam nie raz nocami jak nawet do mnie nikt nie zadzwonil i nie zlozyl zyczen urodzinowych. bolalo jak cholera tylko ze to sa rodzice, czlowiek potrafi niektore rzeczy zapomniec i wybaczyc i dalej jest dobrze, bynajmniej takie sa pozory. ale tesciom juz trudniej wybaczyc i tak zapomniec. boli bardziej bo to nie rodzony rodzic choc rodzic meza ale to nie to samo. dzis znow uslyszalam'' Mikolaj nakarmiony, przewiniety i niech lezy i sobie beczy, moje dzieci tez beczaly po pare godzin jak mnie nie bylo'' zalamalam sie bo chyba mi serce predzej peknie z zalu jak bedzie moje dziecko tak cierpialo bo tesciowa tak mowi i kaze isc do roboty a nie z dzieckiem siedziec. sie nabeczalam dzis z tego powodu co nie miara. nie wiem jak ja to przezyje. musimy jakos sie trzymac kobitki wszystkie razem i sie nie poddawac.

  4. #4
    Chusteryczka Awatar kasia
    Dołączył
    Jul 2009
    Miejscowość
    karkonosze:)
    Posty
    2,059

    Domyślnie

    Nastka, a Ty masz wspólne mieszkanie z teściami? czy teściowa tak sobie wchodzi do Ciebie? bez zapowiedzi, ot tak? nie reaguj na jej niech sobie leży, a może wypadałoby odpowiedzieć, niech sobie pani idzie poleżeć (bo mamą bym tego nie nazwała)?

  5. #5
    Chustomanka Awatar Magdailena
    Dołączył
    Jul 2010
    Miejscowość
    Jelenia Góra
    Posty
    726

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Nastka55 Zobacz posta
    moj synek tez ma na imie Mikołaj widze ze nie tylko ja mam problemy.... zycie jest ciezkie i nieraz do bani. ja mam problemy z tesciowa z rodzicami tez mialam... odkad urodzil sie moj synek troche minelo ale jest cicho bo malo sie schodzimy ze soba mimo ze mnieszkamy blisko, bo nie mamy na to czasu... a tez mialam wojne ze co za jestem corka ze nie dzwonie nie odwiedzam itd. a jak odwiedzalam to tez mama miala ciagle jakies pretensje do mnie wiec wolalam nie jechac i sie nie denerwowac. z mojej ciazy na poczatku tez za specjalnie sie nie cieszyli, milego slowa od nich nie uslyszalam, mama tez nie potrafila do mnie zadzwonic i sie spytac jak sie czuje. bolalo bardzo, czulam sie przez nich opuszczona. ojciec to juz w ogole o mnie nie pamietal i dalej nie pamieta bo ma swoje zycie swoich kolezkow a corka sie nie liczy, nigdy nie spytal czy mi cos potrzeba. plakalam nie raz nocami jak nawet do mnie nikt nie zadzwonil i nie zlozyl zyczen urodzinowych. bolalo jak cholera tylko ze to sa rodzice, czlowiek potrafi niektore rzeczy zapomniec i wybaczyc i dalej jest dobrze, bynajmniej takie sa pozory. ale tesciom juz trudniej wybaczyc i tak zapomniec. boli bardziej bo to nie rodzony rodzic choc rodzic meza ale to nie to samo. dzis znow uslyszalam'' Mikolaj nakarmiony, przewiniety i niech lezy i sobie beczy, moje dzieci tez beczaly po pare godzin jak mnie nie bylo'' zalamalam sie bo chyba mi serce predzej peknie z zalu jak bedzie moje dziecko tak cierpialo bo tesciowa tak mowi i kaze isc do roboty a nie z dzieckiem siedziec. sie nabeczalam dzis z tego powodu co nie miara. nie wiem jak ja to przezyje. musimy jakos sie trzymac kobitki wszystkie razem i sie nie poddawac.

    Ja myślę, ze warto jest mieć dystans - zwłaszcza do swoich rodziców. Wiem, ze jest trudno, jesli jest się wrażliwym.
    Moi rodzine też nie inetersują się mną nadmiernie - raczej ich zainteresowanie polega na krytykowaniu - poza tym oni maja swoje problemy (mama ma stwardnienie rozsiane i praktycznie powoli staje sie roślinką).
    Ja od 17 roku życia - kiedy mamie sie bardzo pogorszyło, byłam trochę na bocznym torze. Tzn. nie czułam braku miłości, raczej brak zainteresowania.
    Mój ojciec z kolei z tych, co to chcą mieć gruboskórne dzieci - twardzieli, wiec jego wychowywanie polegało głównie na krytykanctwie i ciagłym podwyzszaniu poprzeczki.

    Kiedyś - tak jak Ty - martwiłam sie tym, że oni sie mało angażują w moje życie (z perspektywy czau widzę, ze byli cholernymi, toxycznymi rodzicami, nadopiekunczymi jednak, a raczej xle pojmujacymi opiekowanie sied zieckiem), że zapominaja o urodzinach ( ojciec zapominał, matka uznała, że mam urodziny w inny dzien niz w rzeczywistości) i takie dyrdymały. Takie rzeczy bardzo bolą, wiem to. Ale w sumie - przyzwyczaiłam się i kocham ich teraz takimi , jakimi są - z dystansu, na odległosć.

    Cos najgorszego, co mozna zrobić, kiedy ma sie swoją własna rodzinę, to mieszkanie z rodzicami. Wiem, ze czasem nie ma kasy, ale z moich własnych doswiadczen wynika, że od wyprowadzenia się od rodziców powstrzymuje tylko wygodnictwo. I to nie jest dobre, moim zdaniem, gdy sie z nimi mieszka, mając dzieci. .

  6. #6
    Chusteryczka Awatar Kilerek_81
    Dołączył
    Jun 2010
    Miejscowość
    Lublin
    Posty
    2,130

    Domyślnie

    [QUOTE=Magdailena;804723]Ja myślę, ze warto jest mieć dystans - zwłaszcza do swoich rodziców. Wiem, ze jest trudno, jesli jest się wrażliwym.

    Czasami tylko to zostaje.


  7. #7
    Chustonówka Awatar asiulec
    Dołączył
    Aug 2010
    Miejscowość
    Radomsko
    Posty
    4

    Domyślnie

    Nastka muszę Ci powiedzieć, że dobrze Cię rozumiem. Kiedy mieszkałam u teściów nie było między nami dobrze, wręcz okropnie, nie będę wdawać się w szczegóły ale powiem tylko, że zawsze chyba już niesmak pozostanie. Po miesiącu mieszkania z teściami miałam dość a o tym, że wychodzę i nie wrócę poinformowałam męża telefonicznie. Też usłyszałam, że mam sobie iść, więc poszłam - marzyłam o tym. W sumie dobrze się stało. Mąż stanął na wysokości zadania, pokazał na kim mu zależy i już wtedy wiedziałam, że cokolwiek się stanie mogę na niego liczyć.
    Zamieszkaliśmy z moją rodziną, która bardzo mnie wspierała w czasie pierwszej ciąży gdy mąż odbywał służbę wojskową, zawsze będę im za to (i nie tylko) wdzięczna. Po porodzie jednak wszystko zaczęło się zmieniać. Oboje z mężem błądziliśmy ale słuchanie podszeptów i dobrych rad rodziny wcale nie zawsze wychodzi na dobre. to co innym wydaje się słuszne wcale nie musi takie być dla nas.
    Kryzys małżeński trwał długo bo ponad pół roku. Byłam zmęczona naszym związkiem, nie cierpiałam poranków bo zaczynały się od kłótni, wolałam udawać że śpię. Niedziele to był dla mnie koszmar bo mąż nie szedł do pracy. Kiedy stanęło nasze małżeństwo pod wielkim znakiem zapytania poprosiłam męża o poważną rozmowę. Z facetami trzeba jasno, krótko i czytelnie. Byłam zdecydowana zarówno rozwieść się jak i naprawić wszystko, ale wiadomo, że samemu naprawiać się nie da, rodzinę buduje się wspólnie. Postawiłam ultimatum którego nie żałuję a mianowicie albo rozwodzimy się albo naprawiamy to z pomocą psychologa. Tobie radzę zrobić podobnie. Przede wszystkim zbierz wiadomości na temat tego jakie masz rozwiązania.
    Moim zdaniem teściowa znęca się nad tobą psychicznie a to także przestępstwo. Nagraj ją na kamerkę od komputera, na dyktafon od telefonu komórkowego, nie musisz tego wykorzystać od razu może nawet wcale nie będzie trzeba (chociaż może przestała by cię gnębić gdyby wiedziała, że masz ją na taśmie albo możesz nagrać coś co potem usłyszał by ktoś obcy) ale to zawsze jest jakiś dowód w razie np. rozwodu czy pozwu przeciwko niej gdyby zaszła taka konieczność, nigdy nic nie wiadomo a sytuację masz ciężką i coś z tym musisz zrobić. Nie daj sobą pomiatać ani rządzić, nie musisz być ani sprzątaczką ani kucharką swojej teściowej.
    Mimo wszystko chyba powinnaś pogadać z rodzicami, jeśli ich o tym nie poinformujesz to po pierwsze dajesz ciche pozwolenie teściowej na działanie bo to wasza tajemnica, ona przez to czuje się bezpiecznie co może ją nakręcać a po drugie nawet jeśli rodziciele czynnie cię nie wesprą to chociaż nie będą zaskoczeni ewentualnym rozstaniem i nie będą czuli się całkowicie odizolowani od twojego życia. Postaw się na ich miejscu i odpowiedz sobie na pytanie czy gdyby twój Mikołajek miał kiedyś problemy to chciałabyś o tym wiedzieć? Może twój mąż też zacznie słuchać co masz do powiedzenia i bronić cię w obawie, że ze swoimi problemami pójdziesz do rodziców a to już jakiś początek.
    Nie pisałaś na jakiej zasadzie macie ten kredyt. Na twoim miejscu nie pakowałabym pieniędzy (zwłaszcza dużych) w coś co nie jest twoje. Jeśli gospodarstwo nie jest na ciebie i męża przepisane a mimo to włożyliście w nie swoje pieniądze to radzę zachować wszystkie faktury, które będą stanowiły dowód, że faktycznie włożyłaś kasę w ten interes. Być może to i tak nic nie da ale warto to trzymać. Czasem może się zdarzyć, że rodzice męża przepiszą wszystko jednemu z jego rodzeństwa i w tedy nie macie nic oprócz długu. Wówczas faktury się przydadzą żeby odzyskać choćby część pieniędzy.
    Pogadaj z mężem, bez rodziców, na spokojnie. Staraj się na pierwszy plan wysuwać fakty a nie uczucia. Dawaj mu dojść do słowa, zapytaj jak on widzi mieszkanie z rodzicami, czy jest szczęśliwy gdy mama cię gnoi i czy ma pomysł na rozwiązanie waszych problemów. Przypomnij mu jak było wspaniale kiedy chodziliście na randki, zapytaj, czy nadal widzi w tobie tamtą dziewczynę. Myślę, że twój mąż trochę za bardzo siedzi pod kapciem mamusi ale może da się go stamtąd jeszcze wyciągnąć. Taką rozmowę też warto nagrać, nigdy nie wiadomo co się zdarzy, bądź dobrej myśli ale nie wykluczaj najgorszego. Być może dostrzeże swój błąd a wtedy poproś go o rozmowę także z teściową i niech twój ślubny przy tobie powie mamie w oczy, że ty jesteś ważną osobą w tym domu i że nie ma prawa ani ci rozkazywać ani krytykować ani wtrącać się w wychowywanie dziecka. Jeśli będziesz chciała jej pomocy to sama ją o nią poprosisz.
    Jeśli małżonek wcale nie będzie chciał z tobą rozmawiać ani ratować małżeństwa to cześć. Dla dziecka najlepsza matka to szczęśliwa matka a szczęścia nie zaznasz przy dominującej teściowej i mężu- maminsynku. Pamiętaj, że rozwód to nie koniec świata, owszem jest ciężko, tym ciężej jeśli dzieci są starsze ale wcześniej trzeba zrobić wszystko co można aby ratować małżeństwo lecz nie rezygnując z własnej godności i przekonań. Twój mąż musi zacząć Cię szanować, jesteś w końcu jego żoną, matką jego dziecka i szacunek Ci się należy. Nie czekaj aż mały urośnie aby odejść od męża, bo finansowo to wygląda tak, że dostaniesz na dziecko alimenty i dla ciebie też (alimenty dla matki do skończenia przez dziecko 3 roku życia). Są instytucje które pomagają samotnym matką więc nie zostaniesz sama a przynajmniej będziesz miała spokój psychiczny.
    Jeśli przy mężu trzyma cię tylko dług zaciągnięty w banku to lepiej sobie odpuścić, bo czy warto nawet dla dużych pieniędzy być poniżaną? Ale jeśli gospodarstwo jest wasze to nie wahaj się przypominać o tym teściowej, nowa gospodyni to nowe rządy, zasady i priorytety. Jak tak strasznie się przejmuje porządkiem to niech lata sobie ze ścierką, szczotką, widłami czy grabiami sama, jak kiedyś dawała radę to może i teraz da zamiast się mądrować.
    Masz wiele możliwości a jeśli zdobędziesz dużo wiedzy i uzbroisz się w pewność siebie to wygrasz szczęśliwe życie dla Ciebie i dziecka nie ważne co będzie po drodze, każdy człowiek dąży do szczęścia ty też masz do tego prawo.
    Życzę powodzenia, jestem z Tobą.

  8. #8
    Chustoholiczka Awatar dankin-82
    Dołączył
    Oct 2009
    Miejscowość
    Lubin
    Posty
    4,582

    Domyślnie

    bo to niestety tak jest, że jeśli w czymkolwiek jesteś "uzależniona" od innych to ci sami dają sobie prawo do kierowania tobą wedle ich życzeń, . Ne przyjmują nawet do wiadomości że jesteś dorosła, masz swój rozum itd i że mogą bezkarnie ci rozkazywac i poniewierac.
    Historyjka o idealnej teściowej jej porządkach itd u nas upadła, choc do tej pory teśc twierdzi że u mamy zawsze wszystko błyszczało, jednak co innego widac na zdjęciach. Nie ma co się winic za nieporządki, niepranie, niegotowanie to normalne że nie jest idealnie ale kiedyś pewnie z czasem będzie lepiej
    Wiemy też że mieszkanie z teściami by nas wykończyło więc robiliśmy wszystko by do tego nigdy nie dopuścic i udało się, więc warto robic wszystko by jednak mieszkac osobno. My mieszkaliśmy z moimi rodzicami jeszcze przed ślubem i było super, ale to zależy od charakteru ludzi oferujących pomoc.
    Na spokojnie trzeba usiąśc i porozmawiac, jeśli teraz nie ma ku temu okazji to poczekaj chwile aż ochłoniecie. Problemy zadarzają się wszędzie i niekoniecznie musi to byc spowodowane wtrącaniem teściów. Nie bierz wszystkiego tak bardzo do siebie, mów sobie że to po prostu głupie ludzkie gadanie, nic nie warte.Oczywiście nie jest to miłe i trudno obok przejśc ale naucz się że to spływa po Tobie, inaczej zwariujesz całkowicie.
    Moim zdaniem matkom samotnie wychowującym dzieci wcale nie jest łatwo, muszą bardzo wiele z siebie dac

    Osobiście, najpierw poważnie bym porozmawiała z mężem, potem starałabym się jak najszybciej wyprowadzic od teściów, walczyłabym o małżeństwo, więc może terapia jakaś?

    Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki, dużo zniosłaś więc silna z Ciebie babeczka i na pewno sobie poradzisz ze wszystkim i wszystkimi
    K mama Kulki i Kropki

    „Gdy dziecku dajesz książkę, zbroisz jego serce, a duszy jak ptakowi światłe przynosisz skrzydła”.

  9. #9
    Chustofanka Awatar endurka
    Dołączył
    Jun 2010
    Miejscowość
    radziejowice/grodzisk maz.
    Posty
    408

    Domyślnie

    ee te alimenty dla matki to chyba do skończenia przez dziecko 3 miesiąca, nie 3 roku życia...

  10. #10
    Chustomanka Awatar Magdailena
    Dołączył
    Jul 2010
    Miejscowość
    Jelenia Góra
    Posty
    726

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kilerek_81 Zobacz posta

    Czasami tylko to zostaje.
    Myśle, ze to nie jest tylko. Zdrowy dystans do wszystkiego, jest wielkim skarbem.

  11. #11
    Chustofanka Awatar klincus
    Dołączył
    Aug 2010
    Miejscowość
    Łódź
    Posty
    203

    Domyślnie

    Nastko! Ja uważam, że Ty i inne dziewczyny opisujące tu swoje historie jesteście wielkie. Mało kto ma w sobie tyle siły do walki, tym bardziej, że w większości przypadków szanowni panowie małżowie są jak dla mnie bezjajeczni. Tak więc dziewczyny życzę Wam dużo jaj i asertywności i trzymam kciuki!!!!!!!!!

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •