
Zamieszczone przez
endurka
też to znam i wiem, ze bywa potwornie ciężkie
ignorować ciężko, mówienie, że swoje dzieci już wychowali też nie pomaga, atmosfera jest ciężka jak ołów
walcz, jak widać moim pomaga odizolowanie i jakoś zyskuje większy ich szacunek jak jestem w komitywie z mężem, to taka ciekawa obserwacja....
uwaga!! pierwszy raz małżonek mój wysłuchał tego co mówiłam na spokojnie o kontinuum bez wrzasku i buntu, w dobrej atmosferze, na luzie i nawet zgrał sobie książkę na pdf w zamiarze ustosunkowania się!!!!
edit - rany, czemu ja piszę po przeczytaniu jednego postu z 7 strony zamiast zauważyć jeszcze 8 :/
u nas to pikuś przy tym co czytam...
jakby do tego doszło, to chyba i ja bym zwiała, czyj to jest mąż - mamusi?
wybacz, ale to naprawdę trąci zapyziałą wsią, gdzie czas zatrzymał się 100 lat temu, a synowa wchodząca do domu musi być posłuszna, uległa i pracowita...