Endurko, mój mąż tez się dziećmi w ogóle nie zajmuje, młodszemu nigdy pieluchy nie zmienił, też nie wyszedł na spacer, nie pomógł przy kąpieli, nie uśpił (jak go prosiłam, żeby uśpił dzieci z jakiegoś powodu, to brał laptopa i siedział u nich w pokoju aż zasnęli, jak dzieci prosiły, żeby poczytał, odpowiadał, że nie umie), o chustach mówił, że to "wieśniactwo" i też twierdził, że wstydzi się ze mną pokazywać, ale po mnie to spływało. Ale... małżeństwo nie kończy się na rodzicielstwie, nie jesteście tylko matką i ojcem. Cóż, mój też zawiódł jako ojciec, ale nadal jest moim mężem i nie skreślam go tylko dlatego, że jest beznadziejnym tatą. W końcu jak się poznawaliśmy, to tatą w ogóle nie był a mimo to pokochaliśmy się i pobraliśmy. Trudno, ideałów nie ma. To tak na pocieszenie i żebyś na nim krzyżyka nie stawiała jeszcze![]()



Odpowiedz z cytatem


Głowa do góry, powolutku wszystko się ułoży!


