Cytat Zamieszczone przez Dr.Obinka Zobacz posta
Ale Ryś ma dopiero 7 miesięcy - pokocha jeszcze wiele innych osób, a przeprowadzając się dalej od rodziców oszczędzisz mu pewnie wielu rodzinnych sporów i podkopywania Twojego autorytetu jako matki, nie wspominając już o wtrącaniu się w małżeńskie sprawy.

Z narodzinami dziecka zmienia się IMO punkt ciężkości. Wcześniej swiat kręcił się wokół domu/domów rodziców/teściów. Teraz MY jesteśmy RODZICAMI i to my mamy decydujący głos w sprawach NASZEGO dziecka. Jak pisałaś - nie odcięłaś pępowiny, może dlatego traktują Cię trochę jak nieporadne dziecko (tak to odebrałam). Czas się postawić, niestety, dla dobra dziecka i małżeństwa. I swojego zdrowia psychicznego.
No własnie, Endurka, Rysiu ma dopiero 7 mcy! Nie chce bagatelizować uczuć Twojego synka, ale on miłością obdarzy niejedna osobę w swoim życiu, wierz mi!

Sama mam toksycznych rodziców. I chociaz kocham ich i martwie sie o nich, to jakiś czas temu z pewnych powodów, uniezalezniłam sie od nich całkowicie - na każdej płaszczyźnie. Od pewnego czasu nigdy nie zostawim im moich dzieci - sam na sam z nimi. Mimo, że mieszkaja kilometr ode mnie. I mimo, że w te okolicę sprowadzilismy sie specjalnie pod kątem tego, zeby mieć w nich pomoc i oparcie przy dzieciach. Ale sytuacja sie pogmatwała dleikatnie rzecz biorąc i teraz w ogóle ich nie uwzgledniam jako samodzielnych opiekuenów moich dzieci.

I wiesz co? Można sobei poradzić i bez tego. Dla dzieci wzięlismy nianię, ja zaczęłam jeździć samochodem, przełamałam sie też i wszędzie zaczęłam zabierać ze soba dzieci (o ile akurat niania nie mogła z nimi być) - do sklepów, urzędów itp. Faktem jest - duże mam oparcie w meżu - który rozumie sytuację i popiera mnei we wszystkim.
Uniezależniliśmy isę też finansowo - i zrezygnowlaismy z pomocy mamy, która prowadziła ksiegowosć firmie mojego meża.
Fakt - ta niezależnosć troche nas kosztowała - trzeba płacic niani, trzeba płacic nowemu doradcy podatkowemu (mamie nie musieliśmy)...ale sytuacja jets czysta, klarowna i taka ma zostać.

Acha, i mimo tak zdecydowanego stanowiska - nei zerwaliśmy kontaktów z rodzicami. Nadal jeździmy na tzw. "niedzielne" obiadki, dzwonie do mamy pogadać, oni odwiedzaja nas itp. I kontakty moich dzieci z dziadkami wcale sie nie pogorszyły
Więc - jak się chce i musi - to można sie z niedobrej relacji wyzwolic. Czego Ci z całego serducha życzę.