zaraz zwariuję, zeżarło mi całego posta, muszę zacząć od nowa :/
owszem, Ryś kocha tatę, ale czy on jego, to nie jestem pewna. I właśnie to jest głównym zarzewiem konfliktu, a moich rodziców maxymalnie nakręca. Widzą teraz jak ich druga wnuczka (7 lat) cierpi z powodu rozpadu małżeństwa mojego brata z żoną i obstają za tym, że dla dziecka byłoby lepiej rozstać się póki jest małe i zapomni, nie będzie tak przeżywać.
W tym przypadku zostaję sama jak palec, bez przyjaciół (do nadrobienia w czasie, ale na początku byliby najbardziej potrzebni) w co prawda rodzinnym mieście (ale od lat w nim nie mieszkam), gdzie mam tylko mieszkanie i właśnie rodziców.
Mój mąż to osobny przypadek i o nim był też wątek :/
Niespecjalnie ma czas dla Rysia, za to silnie rozwinięta miłość własna zmusza go do poświęcania wolnego czasu sobie. NIGDY nie był z nim na spacerze, a zabawy ogranicza do niezbędnego minimum, choć małemu bardzo go brakuje.
W ten oto sposób młody tata mając 2 tyg urlopu wyjeżdża na tydzień ze swoim bratem, na 3 dni z kolegami, a pozostałe 4 będzie w domu i ciekawe czy znajdzie czas dla Rysia...
Właśnie dziś jest 3 dzień kolegowania i wróci, ale co z tego, skoro zapomniał o istnieniu swej rodziny jak tylko wyszedł za drzwi, nie odzywał się, nie odbierał telefonu, nie odpisywał na smsy, zadzwonił rano, że... nie ma kluczy :/
wiem, sama go sobie wybrałam i to też jest moja wina :/
Mój mąż na spacerze nie był z Rysiem NIGDY, bo bardzo zawsze jest zmęczony, a nad wodę z nami też nie pojechał, bo będzie sie nudził, bo on woli relaksować się z książką






Odpowiedz z cytatem