mnie zdjęcie również zmroziło początkowo, choć może rzeczywiście okoliczności nie były takie przerażające. sama jednak bym się powstrzymała przed takimi akcjami. zwróciłam uwagę na nie zapięty pas piersiowy, a pan przecież musi manewrować ramionami. gdyby coś się obsunęło, musiałby puścić żagiel. poza tym maluszek nie ma nakrycia głowy, a żar się z nieba leje.
muszę wam powiedzieć, że dla wielu rodziców chusta jest świetnym pomysłem na wspólna jazdę na rowerze. nie wiem skąd ten pomysł. mnie nigdy nie przyszedł do głowy. fotelik jest dla mnie pierwszą oczywistością. podczas pikniku, na którym obsługiwałam stoisku klubu kangura, pokazywałam jednemu tacie (który zresztą podjechał z dzieckiem w wypasionym foteliku na rowerze) jak wiązań mei taia, bo doszedł do wniosku, że to świetny pomysł na planowany wypad w góry. kiedy już byli zamotani, a około dwuletnia dziewczynka lekko zdziwiona, ale zadowolona, tata stwierdził z zapałem, że może mógłby tak jeździec z nią na rowerze. zdecydowanie zaprzeczyłam, odradziłam, pochwaliłam fotelik i mam nadzieje, że przekonałam.
mój mąż widział ostatnio parę na rowerach. tata wiózł około pół roczne dziecko w chuście na brzuchu. nie miał czasu się przyjrzeć, by mi zrelacjonować, ale nie był zadowolony. w ogóle jak to się tak da?



Odpowiedz z cytatem




i Wituś (02.2013) 


. No cóż, nie jest to najgorszy sposób na ucięcie "wkurzającego" wątku 
