Przykro mi, ale ja tu nie widzę różnicy...
Bo jeżeli ja wiem, jak się poprawnie wiąże/zdrowo odżywia/ekologicznie żyje etc., to czy mam z automatu prawo do pouczania innych, pokazywania im bez pytania słusznej drogi, bo to przecież dla ich i ich dzieci dobra?? hmm... I jeszcze powinni mi byc wdzięczni. Taa, też próbowałam, ale jakoś mi się to w praktyce nie sprawdziło. Bo to się nazywa bezprawne podkopywanie kompetencji rodzicielskich.
Dletego nie łapię nieznajomej (ani znajomej!) Mamy X za rękę, gdy kupuje w dobrej wierze swojemu ukochanemu dziecku soczek z cukrem i benzoesanem sodu, niezdrowe dla małej stópki butki, czy krem z parabenami. No bo jak byście się poczuli, gdyby wkładając makaron do wózka na zakupy, ktoś Wam zwrócił uwagę, że lepszy byłby taki z pełnego przemiału i zza pazuchy wyjął listę linków do stron o zdrowej żywności etc. ?? Zapewne jakiś procent zaczepionych byłby wdzięczny/zainteresowany, ale większość poczułaby się zaatakowana. I nie ważne że w dobrej wierze. Dobrymi intencjami piekło brukowane. amen.




Facebook
Odpowiedz z cytatem






oraz Niny i Heleny (2010)

