hehehe jakbym czytała o Pyzie - od trzech dni (dokładnie od środy) nie pozwala się odłożyć i jeśli już łaskawie się zgadza, to koniecznie mama musi trzymać za rękę. Ale mnie to nie męczy, wręcz przeciwnie, nie lubiłam tych dni, w których była "samodzielna" i nie dawała się nosić - brakowało mi wtedy naszej bliskości. (przeraża mnie fakt, że kiedyś będzie ważyła tyle, że nie dam rady targać jej w szmacie...)

zresztą mam nadzieję, że do niedzieli jej nie przejdzie - przynajmniej będzie spokojna na targach muszę tylko nauczyć się w końcu plecaczka bo czasami bym chciała herbatę wypić a nie wyobrażam sobie manewrów czajnikiem w zasięgu rączek Pyzy...