my praktykujemy tak:
Jesli przy motaniu dziec lezy nam na plecach troche wyzej niz pozycja gdzie chcemy go miec zamotanego z nogani po bokach i zaczniemy wtykac chuste sumiennie i gleboko od jednego kolanka przez pupe do drugiego to sie kolanka juz w tym stadium podniosa i jak sie troche wyprostujemy do dociagania to dziec siedzi juz wpadniety i wtedy pozycjonuje go tam gdzie chce i dociagam pasmo po pasmie od gornego brzegu zaczynajac do dolnego. Dociagam daleko odramienia, tak leciusio zgieta reka .Jak dociagne prowadze chuste w kolanka (nie po udach) i wiaze supelek, albo przy naszych 15,5 kg raczej tybetana.
Jak Maja mala byla obwiazywalam ja chusta na kolanach/kanapie/podlodze i juz w takim woreczku,wpadnieta wrzucalam na plecy, dociagnelami supelek.
Dagape nie wiem jak motasz ale przy 6-miesieczniaku wydaje mi sie lepszy sposob z wczesniejszym obwinieciem. Szybciej sie mota no i dziec na plecy juz wpadniety laduje i latwiej ten efekt przy motaniu utrzymac no i wysokosc osadzenia na plecach mozna przy wrzuceniu regulowac.
Ale tak pomijajac porcje wymadrzania to twoj plecak jest niczego sobie!w moim pierwszym Maja byla u mnie prawie na pupie i miedzynia amnie mozna bylo jeszcze 2 kg kartofli wlozyc
![]()



w moim pierwszym Maja byla u mnie prawie na pupie i miedzynia amnie mozna bylo jeszcze 2 kg kartofli wlozyc
Odpowiedz z cytatem