Ja tam lubię jak się na mnie patrzą kiedy idę zamotanaWiązać publicznie to odważyłam się kilka razy ale tylko kieszonkę, w domu próbowałam przy Robercie zamotać kangura ale on na dzień dobry stwierdził, że nie mam wymyślać i z nerwów mi nie wyszło (a wcześniej kilka razy zamotałam kangurka) no i od tego czasu przy ludziach tylko kieszonkę motam
A co płaczących dzieci w chuście to ludzie patrzą się takim wzrokiem jakbym była najbardziej wyrodną matką na świecie. Oczywiście nikogo nie obchodzi, że przez godzinkę młody sobie smacznie spał i po prostu głód go obudził.



Odpowiedz z cytatem