Kurczę, no chyba sama jestem.
Żadnej mamy chustowej na lubelskim Botaniku i Czechowie?
Ale dziś fajnie było
Zamotałam synka w leo bordeaux (nawet obcasy założyłam) i poszliśmy na parafialny Dzień Dziecka. Wzbudziliśmy spore zainteresowanie i to pozytywnie.
Pewna starsza pani podeszła i powiedziała, że mam piękny szal
A lekarz pediatra, że bardzo zdrowo synka noszę, ha
A znajomy, któremu się niedługo dziecię narodzi: "Chusta to jest to!" - jesteśmy wstępnie umówieni na naukę wiązania
Jakoś się z moim leo już polubiłam...
Jak dostanę fotki to wstawię.




Odpowiedz z cytatem





