Młoda ma 12 kg, 83 cm wzrostu, wierci się i kręci, bo kocha chustę i zawsze robi sobie w niej "patataj". Plecy mnie bolą, mam poobijane kości biodrowe, bo jak robi "patataj" to uderza mnie butami. A ja noszę... non stop, częściej niż rok temu, kiedy miałam do noszenia połowę tego co dzisiaj i to jeszcze zwykle ta połowa spała. I nie patatjtowała, nie bujała się, nie łapała za włosy.![]()
I jeszcze nic co przypomina chustę wyjąć z szafy nie mogę, bo młoda się ustawia żeby ją na plecy wrzucićA czasami sama chustę przyniesie i muszę ją po domu ponosić... a na focha to najlepiej powiedzieć "wskakuj mamusi na plecki".
I po co ja sobie to robię?
Tylko kurka blada, jest tak fajnie jak ona mi się do pleców przytula i mruczy jak kot ....![]()