-
Chustoguru
Szczegółowo przedstawię Wam mój pierwszy raz z Tuli.
Teoretycznie miałabym je od wczoraj, gdyby M nie minął się z listonoszem
. Przyszło i więc czekać, do ósmej rano. Pojechałam z młodym na pocztę, Pani podała mi przesyłkę i minę miałam nietęgą-tam nic nie ma
. Leciutki kartonik pod rękę, małego na rękę, torebkę w rękę i do samochodu. Tymiś do fotelika, a ja zabrałam się za rozpakowywanie z taką werwą, jak czyniłam to w wieku młodzieńczym rozpakowując prezenty bożonarodzeniowe. Ufff... jest chociaż właściwy kartonik, który sam w sobie wydał mi się bardzo estetyczny. Po otwarciu zamarłam-łypnęla do mnie okiem sowa i... rozpłynęłam się...
Każdy monitor przedstawia kolor nieco inaczej. Na moim beż był taki ... ciepły? Tymczasem okazał się ślliczny, taki bardziej piaskowy. W dotyku... mięciutki, ale jednocześnie bardzo solidny materiał. Czas było jachać dalej, więc tylko na czerwonym świetle zerkałam i głaskałam sówki. Do domu dotarłam dość późno, Tymianek zaraz powędrował do kąpieli. Po przeprowadzeniu krótkiej łapanki, upolowałam córkę
-4.5 roku, 16 kg, 104/110. Pozwoliła się zanstalować i...ała!!! Klamra wbiła mi się w szyję
. Szybka regulacja tasiemkami i ktoś wyłączył grawitację. Przestała działać siłą ciążenia. Nie czułam ninkowego ciężaru. Mimo, że to wyrośnięty dzieć, siedział sobie naprawdę wygodnie i milusio-zeznania zawartości.
Pasy naramienne świetnie się ułożyły, podobnie jak i pas biodrowy. Siłą rzeczy panel był ciut przykrótkawy, ale bardzo ładnie otulający, pupka ślicznie "wpadnięta". Póki co nie dostrzgłam najmniejszego "ale". Boleję, że jutro mnie nie ma cały dzień. Za to zrekompensuję to sobie w niedzielę i obiecuję relację uzupełnić o wrażenia ze spaceru z Tymisiem
.
Nosidło miało być głównie zakupem warsztatowym. Zdaje się jednak, że będzie w użytku codziennym.
Ulka-gratuluję, jestem pod niesłabnącym od rana wrażeniem!!!
Witam nadmorsko! Modeli na fotach jest dwóch Tymek i ergo (ja robię za statystę i proszę na mnie nie lookać-to totalne "sote").
Nim wrzucę fotki, to chciałam podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Zazwyczaj mamy wózkowe patrzą na mnie z poczuciem wyższości-ja dźwigam, a one swoje pociechy w wózku wożą. Dzisiaj wybraliśmy się pod wieczór na spacer. I chyba pierwszy raz co niektóre zerkały z poczuciem zazdrości bo:
a) Rodzice w pełni współpracujący podzilili się na stępująco-ja ojciec niosę wózek, Ty matka dziecko (jeden niósł macalrena, a drugi emmę!).
b) Tatusiowie wątlejszej postury od Pudziana wraz z połowicami tylko zerkali z zejścia na plażę.
A my brykaliśmy na całego
.
Dla dodania powagi dodaję tylko ocenzurowane fotki:



Sówki są naprawdę odlotowe!!!!!!!!!!!
Ulka, dziękuję!
Ostatnio edytowane przez annya ; 13-07-2010 o 23:28
Powód: fotki i komentarz:)
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum