No masz! Po bez mała miesiącu załatwiania potrzeb do z góry przeznaczonych do tego urządzeń, nadeszła środa bezrefleksyjnego lania jak z cebra (w związku z pogodą?) gdzie bądź. W porteczki, na sofę, na podłogę, na pluszaki. Oberwało się zającowi z Ikei, jakiejś pomniejszej zwierzynie oraz psu realnych rozmiarów buhaja (prezent od dziadków, zajmujący 1/4 dziecięcego pokoju). Pierze się całe tałatajstwo teraz. Na raty, bo pralka nie daje rady z wirowaniem pluszowej fauny. Czyli dziś dzień pod każdym względem z cyklu "Nie zawsze świeci słońce".



Odpowiedz z cytatem


