u nas teraz wielki przelom jest wlasnie, wiec napisze jak u nas jest!
bylo tak, ze naturyzm byl prowadzony w domu, bo tylko wtedy Rys panowal nad swoimi potrzebami siuskowo-kupkowymi...i stal sobie nocnic w jednym miejscu, dziec biegal z gola pupka i...po prostu jak chcial to siadal, potem wstawal zachwycal sie nad tym co jest w srodku, bral nocnik - i z moja pomoca zegnal siku/kupke w sedesiku sam spuszczajac wode nawet i machajac mowiac 'papa'
teraz, jestesmy krok dalej i Rys daje rade chodzic w ciuszkach! majteczki, majteczki+spodenki, nawet pielucha! i jak mu proponuje co jakis czas nocnis, zdejmujemy wszytsko, siada sobie Rys i cos tam skapnie zawsze...a czasem jak zapomne sie i rpzerwa jest dluga, to...Rys sam bardzo wyraznie komunikuje - lapie sie za kroczek i krzyczy 'tata', albo 'o-o' i na ogol udaje sie zdazyc...
z uwiezieniem w domu tez sie balam...ale uznalam, ze zrobimy tak - nocnikowanko przed, potem pielucha na pupe, i ze wedlug mnie zimno na dworze poki co, to nie ma prob na dworku, a po zatym pielucha na pupie jest, i po powrocie nocnikowanko w domku juz...
iiii...o dziwo - robimy tak tydzien juz...i pieluchy ze spaceru wracaja suche!!! spacer trwa max.1,5 godziny (jak ladny dzien jest, to mamy dwa spacerki...) i...daje rade!
choc jak bylismy w sobote w parku lazienkowskim - jechalismy tam specjalnie, i bylismy prawie 3 godziny w samym parku, wiec w domu ogolem niecale 4godziny nas nie bylo, to odpuscilam sobie...zalozylam chlonna pielche z polarkiem od pupki i juz...a Rys i tak jak robil siku, to zastygal w bezruchu i mowil 'o-o' lapiac sie za kroczek - w tym momencie mowilam mu, ze szybciutko idziemy tam gdzies tam, gdzies tam, zeby sprobowal przytrzymac - nie przytrzymal, wiadomo...ale jak go przewijalam to mowilam, ze jest ok, ze super, ze zawolal i zed jak ebdzie cieplej, to bedziemy podlewac kwiatuszki