Moja chiara, pofarbowana na piękną, delikatną, beżową gradację, trafiła w końcu wczoraj do wykonawczyni malunków
Wstępnie mamy wybrany wzór i kolory. Ciocia jeszcze czeka na przyjazd swojej koleżanki po artystycznej szkole wyższej Ponoć to jakaś wizjonerka artystyczna Chusta pewnie do końca czerwca będzie pomalowana, bo ww wspomniana koleżanka będzie wyjeżdżała do kangurzego kraju dalej pracować i uczyć Aborygenów. Muszę ją poznać, bo raz, że bedzie tworzyć mój unikat a dwa, że z chęcią dowiem się czegoś o Australii i której marzę od dziecka

Chusta ma być rozłożona na jakiś szalugach, żeby była odpowiednio naprężona w trakcie malowania. Planowo ma być po części malowana. Farby mają wyschnąć i kolejny kawałek.

Trzymajcie kciuki, żeby wszystko wyszło