U nas ten sam problem - rączki. Często już przy robieniu tobołka, mały łapie mi chustę w rączki i nie mogę go dobrze zatobołkować. Na plecach też te rączki wariują, jedna np. wzdłuż ciałka a druga na górze. Może jakiś doradca się wypowie?
U nas ten sam problem - rączki. Często już przy robieniu tobołka, mały łapie mi chustę w rączki i nie mogę go dobrze zatobołkować. Na plecach też te rączki wariują, jedna np. wzdłuż ciałka a druga na górze. Może jakiś doradca się wypowie?
Zdarza mi się ten sam problem i jedyne, co mogę zrobić, oprócz wyginania siebie samej na wszystkie strony, to znaleźć kogoś, kto te łapki chuściochowi poprawi....
Doula. Mama małej Polki, urodzonej16 czerwca 2012.
ma znaczenie.
mają być tak jak przy wiązaniach z przodu, czyli zgięte z łokciami w dół, a dłońmi w górze.
dopóki dziecko nie siada samodzielnie - schowane.
moim patentem na taką pozycję rąk u Małego, który jest zafascynowany swoimi możliwościami ruchowymi, a nie możliwością bezruchujest danie mu do rąk (tuż przed zatobołkowaniem) czegoś ciekawego acz miękkiego - na przykład szmatka z metkami, miękki mały żelowy gryzak, ... - nie przeszkadza po tym jak wypadnie z dłoni.
My znowu mamy problem, że młody odpycha się bardzo energicznie, a że silny chłopak jest, to ciężko mi w plecaku prostym dobrze dociągnąć mu krawędź przy szyjce...
Doradca Akademii Noszenia Dzieci Mama: Francesco 17.05.2012 i Helutek 22.04.2014
LULAMY Akademia Chustonoszenia oraz Stowarzyszenie Poznań w Chuście
To ja się dokleję. Do tych rączek i do problemów z dociąganiem. I rączki wiecznie żle i się wierci córa moja tak, że zawsze którąś krawędz źle dociągnę.
Ale spróbuję patentu ze szmatką![]()
Madzik 2012 - Grzybeczek potocznie zwany Armagedonem
Kacper 2016 - Paskud
Maksymilina 2019 - Gustlik
tak.
sam siadać.
a dziecka niesidającego samodzielnie nie sadzamy, btw![]()
o masz....a myślałam że można, tzn. sadzać by sobie posiedział skoro już umie
Bartuś - czerwiec 2012kocham niezmiernie; czekamy na grudzień na kolejne Słoneczko
MÓJ TO SAMO!!! ALE PRZEGLĄDAJĄC ZDJĘCIA WIELU WIĄZAŃ W NALERII GOOGLE WŁAŚNIE SPORO MALUSZKÓW TAK ROBI HMMMM
Ja też jestem zwolenniczką wrzucania dzieci na plecy dopiero, jak już siadają. Nawet jeśli nie ze względu na bezpieczeństwo i podparcie kręgosłupa, to ze względu na większą bliskość.
A z dociąganiem mam taki sam patent zarówno na plecy jak i na brzuch. Po prostu podskakuję i z każdym podskokiem dociągam. Tylko trzeba uważać, żeby krawędź spod pupy się nie wysunęła i żeby za wysoko smyk nie wylądował![]()