Wczoraj z moim 4,5-latkiem bawilismy (zeby nie powiedziec: uczylismy sie) sie godzinami z ksiazki o Mysi "Ktora godzina, Mysiu?". Skoro Twoj chodzi do szkoly, to chyba na Mysie nie bedzie chcial juz spojrzec...
Z praktyki widze, ze najlepszy bylby taki zegar, ktory mialby podwojne oznaczenia: 13.00=1.00, 16.00=4.00, zeby dziecko zrozumialo, ze przez pierwsza czesc doby cyferki leca jak leca, a potem mozna powiedziec na dwa sposoby... U nas na tym etapie dochodzi do niezrozumienia. W domu sa rozne zegary, elektroniczne i zwykle, i to powoduje maly zamet w malej glowie
Ale zegarowych pomocy jest chyba duzo na rynku, mozna cos wybrac. Zreszta, mysle, ze najskuteczniejsze bedzie robienie zgara wspolnie z rodzicem, z kartonu, jakichs nalepek itp. Wtedy jest duzo czasu, zeby pomalutku wszystko wyjasnic, godzina po godzinie... No i zegar bedzie niepowtarzlny
Tu masz watek z forum ksiazkowego GW:
http://forum.gazeta.pl/forum/w,16375...dzin_.html?v=2



) sie godzinami z ksiazki o Mysi "Ktora godzina, Mysiu?". Skoro Twoj chodzi do szkoly, to chyba na Mysie nie bedzie chcial juz spojrzec...
Odpowiedz z cytatem
08.2005
06.2010 



. Matka Róży
Doradca Akademii Noszenia Dzieci


