i ja pierwsze dziecko naszałam w nosidełku, ale naprawdę starałam się by było wszystko ok - to było 11 lat temu z hakiem i nikt u nas o chustach nie wiedział. Przynajmniej nie w moim otoczeniu, a ja chodziłam na zakupy, piętro III bez windy z zawiłym korytarzem w starym budownictwie, w góry też nie za daleko i zanim zaczęłam nosic pytałam się pediatry, do której miałam zaufanie, ile czasu i czy i nie przekraczałam na codzień pół godziny, zresztą nie nosiłam codziennie, ale raz na czas jakis. Bo człowiek chyba sam czuje, ze cos nie tak, jak dziecko się pręży po jakimś czasie. Myslalam, ze w chustach jest tak samo, póki nie poczytałam i nie wypróbowałam. Dlatego nie nawracam nikogo. Nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego jak dotąd, innych for nie czytuję, więc moze tego nie odczuwam, ale czytam, co piszecie.