my mamy dziki krzyk przy ubieraniu się - polarek a dokładniej rękawki no i znienawidzona czapka i wiązanie jej pod szyją... a jak zaczynam motać małą to po malusiu się wycisza a przy ostatnim suple mała śpi jak suseł... ludziska jak się patrzą to widzę, że nie dowierzają.... no cóż - magia szmaty działa na moją pannicę
