Ależ jestem z siebie dumna. Wrzuciłam dziś Mała na plecy na zakupach. Musiałam obskoczyć kilka butików w CH i pomóc chrześnicy w zakupach. To to siup Mała na plecy i jazda. Mała zachwycona, ja też, bo wygodnie nam było i poręcznie. Tylko kark i bluzkę na plecach miałam całą w chrupkach kukurydzianych, a włosy zawinięte w loki gryzakiem. No ale co tam, zakupy udane.