To ja dalej OT - ta choroba się rozprzestrzenia
Kropki to chyba ospa była? Ale raczej nie zielone![]()
Tola, siedzę i trzymam się za mój trzęsocy się ze śmiechu brzuch.(Jak sobie przypomnę wczorajszą punktową jazdę i moją rozpacz).
Kiedyś byłam Fabisią, ale się sama sobą znudziłam i zostałam miśką
Lilka, ja mam tylko taki generalizujący styl, jak to belfrzyca, która pół życia udowadnia wszystkim wokół, że nie mają racji. Musisz, po prostu musisz mi wybaczyc, bo ja już nie mogę sie nakręcac i znowu wpaśc w spiralę rozmowy prowadzącej do czerwonej kropy, to mnie pogrąża w odmętach rozpaczy.
Kiedyś byłam Fabisią, ale się sama sobą znudziłam i zostałam miśką
Basnie polskie uwielbialam o dialblach i babach co je przechytrzaly.
Zdrowasiek sie nauczylam , zeby jak mnie diabel porwie i na ksiezyc zecche zabrac, to odmowie kilka i mnie pusci.
Lubilam drastyczne sceny i mocne zwroty akcji.
Boleje, ze syn nie chce jescze nic takiego czytac, bo sie boi. Kazal chowac takie ksiazki do szafy.
Wkurza mnie, ze bajki w wersjach przeroznych "ulepszonych" i ugladzonych w takiej ilosci kraza, ze zaczynam sie zastanawiac jak to bylo naprawde
A dzieci bardziej odwazne sie robia bardziej zaradne. Po Jasiu i Malgosi pewna 4 latka - zakopala czarownice, wiszaca dla ozdoby przy schodach wejsciowych , w piwnicy pod weglem - juz sie z tamtad nie wydostanie. Egzekucja wykonana z dziadkiem.![]()
Tomek (III.07) Asia (X.09)
Doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule® Dresden
http://fotelik.blox.pl/html
no właśnie... myślę, że nie można generalizować, niektóre dzieciaki (czytaj moja mała) są bardzo wrażliwe i w pewnym momencie, nawet dużo łagodniejsze niż wspominane tutaj baśnie, musiałam jej ocenzurować i potem powoli wprowadzać, bo trzęsła się ze strachu (dosłownie!) i budziła w nocy . Do baśni daleko nam jeszcze...
Wydaje mi się, że trzeba dostosować i do wieku i do wrażliwości dziecka.
Chętnie poczytam o tym znaczeniu bajek, tak dla siebiebo nie słyszałam wcześniej np. takiej interpretacji Jasia i Małgosi, a sama na to nie wpadłam, ale też i nie analizowałam zbytnio. A małe dzieci tak analizują bajki? i taką interpretację wyciągają? czy to tylko nasza dorosła interpretacja?
[IMG]http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/w/wuer2yjh0.png[/IMG]
Nie, my dorośli je tak analizujemy (psychoanalitycy) i taki sens mają te baśnie, bo zawarta jest w nich mądrość ludowa, a dziecko koduje pewne treści podświadomie. Rozróżnia się 3 poziomy rozumienia tekstu: dosłowny, interpretacyjny i krytyczny. Takie małe dziecko zatrzymuje się na tym dosłownym, nie ma wystarczającej wiedzy o świecie zewnętrznym (tym bardziej literaturze) by dokonywać głębszych analiz.
mój blog - http://bastetlady.blogspot.com/
"Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili" – Sokrates.